post title
  • Melania, 81 lat

Cieszę się że znalazłam dom w którym niczego mi nie brakuje

Mam na imię Melania. Urodziłam się 11.03.1934 roku w Marylinie. Moi rodzice Wawrzyniec i Teodora w 1939 roku kupili domek w Wieleniu, gdzie zamieszkaliśmy razem z moim rodzeństwem - dwiema siostrami i bratem. Chodziłam do Szkoły Podstawowej w Wieleniu. Przez długi okres przebywałam w domu rodzinnym. Wszyscy razem chodziliśmy na grzyby, jeździliśmy na wycieczki rowerowe, zakupy. W roku 1956 wyszłam za mąż. Z Władysławem spędziliśmy długie lata, wychowując córkę i 4 synów.

Przez 11 lat pracowałam w Domu Pomocy Społecznej jako pracownica fizyczna. Tutaj też doczekałam swojej emerytury. Obecnie jestem mieszkanką Wojciechówki - oddziału tego Domu. Mieszkam z bardzo miłą, sympatyczną i spokojną Panią. Pomimo swojego podeszłego wieku i schorzeń staram się aktywnie włączać w życie domu, uczestniczę w organizowanych zabawach, terapii oraz wszelakich uroczystościach.

Mój syn Stasiu podobnie jak ja mieszka w ZDPS. Wszyscy moi synowie regularnie mnie odwiedzają, co sprawia mi wiele radości. Bardzo ich kocham.

Cieszę się że znalazłam dom w którym niczego mi nie brakuje, każdego dnia doświadczam wiele radości i szczęścia.

Grudzień 2013

post title
  • 80 - lecie

Świętowaliśmy 80 - lecie

„Miejmy czułe serce, na każdą nędzę i drzwi otwarte dla każdego cierpiącego.’’

Data 22 września 2013 roku wpisuje się szczególnie w życie naszego Domu. W tym dniu świętowaliśmy 80 lecie obecności Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Wieleniu, ich pracy i poświęcenia na rzecz osób chorych, potrzebujących i opuszczonych. Naszą radość świętowania dzielili z nami szczególni goście wśród , których znalazł się Ks. Biskup Grzegorz Balcerek oraz Matka Generalna Zgromadzenia.

Centralnym punktem uroczystości jubileuszowych była Msza Święta, która zgromadziła naszych podopiecznych, gości i mieszkańców miasta Wielenia. Po Mszy Świętej goście zostali zaproszeni na część artystyczną.

"Amator” teatralna grupa naszego Domu wystąpiła z przedstawieniem pt: ,,Królewna Śnieżka’’ a Anna Dobies zaśpiewała. Wielkie to było przeżycie dla naszych Mieszkańców i aktorów występujących przed tak zacną publicznością.

Justyna (Królewna Śnieżka) "Jak się dowiedziałam, że będę występować przed samym biskupem to mnie zamurowało. Ja, taka zwykła dziewczyna. Ze zdenerwowania spać nie mogłam. Całymi dniami tekst powtarzałam, żeby się nie pomylić czy zapomnieć. Katastrofa by była kurcze, obciach na całego. Uwielbiam grać przed publicznością, jestem wtedy w innym świecie. Ale przed biskupem to miałam pietra. No bo jak zapomnę tekstu? Ale w dniu występu poszło mi jak z płatka. Jestem dumna z siebie. Przeżywam to do dziś. Obdzwoniłam całą rodzinę, chwaląc się, że przed samym biskupem występowałam. A co, niech zazdroszczą. Przed byle kim nie występuję."

Dorota (służba) "Ja dowiedziałam się w ostatniej chwili, że występuję w przedstawieniu. Zastąpiłam koleżankę. Ale wcale się nie bałam. Szybciutko nauczyłam się tekstu. Nie denerwowałam się wcale. Oczywiście wiedziałam, że będzie nas oglądał sam biskup. Dla mnie to była wielka nobilitacja. Moja mama strasznie by się cieszyła jakby żyła. Jej córka – ta wariatka i nienormalna, jak na mnie mówili w domu, występuje przed biskupem. Do dziś nie mogę uwierzyć, że to właśnie ja tam występowałam. Będę to pamiętać do śmierci."

Małgorzata (zła królowa) "Cieszyłam się bardzo, ale też bałam. Stres był ogromny. Po raz pierwszy występowałam przed biskupem. Starałam się bardzo, aby dobrze wypaść. Niezapomniana chwila.”

Ewa (Mieszkanka) "Uczestniczyłam tylko we Mszy Świętej. Ogromne przeżycie. Ks. Biskup Grzegorz Balcerek bardzo piękne kazanie wygłosił. Tak interesująco mówił o Założycielu Zgromadzenia św. Zygmuncie Szczęsnym Felińskim i o naszych kochanych Siostrach. Aż się chciało słuchać."

Szczególny był to dzień. Pełen wrażeń i wspomnień... Będziemy go długo wspominali.

Wrzesień 2013
post title
  • Anna, lat 23

Napisano o mnie w Tygodniku Noteckim – Pilskim

Mam na imię Anna. W Zespole Domów Pomocy Społecznej prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Wieleniu przebywam od roku 2009. Moje życie do radosnych i szczęśliwych nie należało. Rodzice oddali mnie zaraz po urodzeniu, gdy tylko dowiedzieli się, że jestem niepełnosprawna.

Zanim przybyłam do obecnego Domu mieszkałam w Zakładzie Opiekuńczo – Leczniczym dla dzieci w Wierzbicach. Tam ukończyłam specjalne gimnazjum. Czas spędzony w Wierzbicach wspominam bardzo dobrze. Poznałam tam wspaniałe osoby, z którymi nadal utrzymuję kontakt. Niestety, gdy ukończyłam 19 rok swojego życia musiałam opuścić Wierzbice.

Początki pobytu w Wieleniu były dla mnie bardzo trudne. Długo przyzwyczajałam się do nowego otoczenia, nowych osób, nowej sytuacji. Z czasem przyzwyczaiłam się do pobytu tutaj, bo jak mówią „Co nas nie zabije to nas wzmocni”, czuję się silniejsza dzięki osobom, jakie tu poznałam. Spędzamy wspólnie czas przy kawie, słuchamy muzyki, śpiewamy, korzystamy z szeregu atrakcji przygotowanych przez panie terapeutki podczas zajęć terapeutycznych i kulturalno oświatowych - zawsze jest wesoło. W ostatnim czasie wraz z innymi Mieszkańcami brałam udział w olimpiadzie specjalnej w Witkowie. gdzie zdobyłam złoty i srebrny medal w konkurencjach przystosowanych dla osób poruszających się na wózkach. Jestem z siebie bardzo dumna - pomimo mojej niepełnosprawności osiągnęłam taki wynik.

Jaka jestem? Tego nie wie nikt. Sama o sobie myślę, że mam duszę romantyczną. Lubię czytać tego rodzaju literaturę, słuchać i śpiewać utwory przy których można marzyć. Śpiewam sama dla siebie ale jeśli mam możliwość zaśpiewania dla innych, to robie to bez wahania. Zdarza się, że podczas dużych uroczystości w naszym Domu śpiewam psalm podczas Mszy Świętej. Przygotowuje mnie do tego Siostra Bogusława. Z przyjemnością występuję przed większą publicznością. Okazję do takich występów mam na corocznych Piknikach Rodzinnych organizowanych w naszym Domu. Systematycznie, z ogromną dokładnością i cierpliwością przygotowywana jestem do nich przez panie terapeutki, które zawsze służą mi dobrą radą i słowem. Gdyby nie ich pomoc i cierpliwość do mnie, pewnie nic bym nie osiągnęła.

Właśnie dzięki takim występom zostałam zauważona w tym roku podczas obchodów 80-lecia naszego Domu przez Burmistrza Wielenia Pana Zbigniewa Stochaja, który uznał, że mam w sobie wrażliwość artystyczną i talent wokalny. 25 października 2013 roku podczas Inauguracji Roku Kulturalno – Artystycznego, w Sali Herbowej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury >Strzelnica< w Wieleniu, nagrodził mnie Nagrodą Burmistrza. Na tej uroczystości swoją obecnością wspierała mnie Siostra Dyrektor Ewa Pollus i Siostra Anna, a także grono Współmieszkańców, którzy dopingują mnie podczas wszystkich występów. Dzięki otrzymanej nagrodzie zaproponowano mi sprawdzenie się w przeglądach muzycznych organizowanych na terenie naszej gminy.

Ogromną radość sprawił mi wywiad, którego udzieliłam pracownikowi MGOK Panu Marcinowi Krygerowi. Napisano o mnie w Tygodniku Noteckim – Pilskim. Nadal do mnie nie dociera fakt, że spotkał mnie taki zaszczyt... Artykuł zatytułowany „Niepełnosprawność nie przeszkadza jej w spełnianiu marzeń” opublikowany został w Tygodniku Pilskim w dniu 5 listopada 2013 r. Chciałabym za pozwoleniem Siostry Dyrektor przytoczyć treść artykułu..

„W życiu ma tylko jedno marzenie: chce śpiewać i występować na dużej scenie. Liczy, że kiedyś usłyszy ją mama i będzie z niej dumna. Anna Dobies niedawno odebrała nagrodę burmistrza Wielenia. A to nie jedyny jej sukces. Wybór tegorocznej laureatki nagrody burmistrza Wielenia był sporym zaskoczeniem. Pomimo, że Anna Dobies nie ma dokonań mających duży wpływ na kulturę w gminie to jednak wygrała. Dlaczego? Ania posiada coś znacznie cenniejszego: ma wrażliwość artystyczną, dzięki której przełamuje utarte schematy. To pasja muzyczna pozwala młodej wokalistce cieszyć się z każdej chwili."

Gdy Anna zaśpiewała podczas inauguracji, że „ słabość jest siłą w nas…”, wszyscy widzieli, że ona doskonale wie, o czym śpiewa. Przekaz emocji, który jest oparty na prawdzie, ma olbrzymią moc oddziaływania - uważa Dominika Dymek, zeszłoroczna laureatka nagrody.

Ania nie miała szczęśliwego życia. Urodziła się w 1990 roku w Elblągu. Wkrótce po tym rodzice zdecydowali się oddać niepełnosprawną córkę do specjalnego zakładu. Od tego czasu dziewczyna mieszkała w różnych placówkach: m.in. w Jaszkotlu i Wierzbicach. W listopadzie 2009 roku wokalistka wprowadziła się do Zespołu Domów Pomocy Społecznej w Wieleniu prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.

Tutaj znalazłam swój dom i czuję się bardzo dobrze – opowiada. Nie może jednak zapomnieć o swojej rodzinie, o matce, która ją zostawiła. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego to zrobiła. Pomimo, że jej wybaczyła to nadal ma żal. Chciałabym podzielić się z nią moim szczęściem, zobaczyć, jaka jest ze mnie dumna. Teraz nie widzi mojego rozwoju wokalnego, tego, jaką ma wspaniałą córkę.

Talent wokalny Ani dostrzegli pracownicy ZDPS w Wieleniu. Osobiście nie pamięta, kiedy to nastąpiło. Jedno jest pewne: od tego momentu rozpoczęła próby wokalne z siostrą Martą. Do dziś dziewczyna śpiewa w kościele, ale najlepiej czuje się na scenie w repertuarze romantycznym. Wówczas dzieli się z innymi swoimi emocjami. Tak było kiedy wręczono jej nagrodę burmistrza. Piosenkę „Chcę tu zostać..” z repertuaru Sumptuastic wyraziła swoje przywiązanie do Wielenia, do miejsc i ludzi, których poznała.

Śpiewając dla widowni Ania poczuła się wyjątkowo, jak jej idole: Piasek czy Łukasz Zagrobelny. Wokalistka zdaje sobie sprawę z tego, że jest na początku swojej muzycznej kariery. Wie, że musi dużo ćwiczyć. Chciałaby to robić pod okiem specjalistów od emisji głosu, muzyków. W przyszłości pragnie sprawdzić się w przeglądach muzycznych, choćby tych organizowanych przez miejscowy dom kultury. Bardzo się cieszę, że Ania chce u nas wystąpić i trzymam za nią kciuki – mówi Alicja Adamczyk, dyrektor MGOK w Wieleniu.

Poruszanie się na wózku nie jest dla dziewczyny żadnym ograniczeniem. Wręcz przeciwnie. Ostatnio zdobyła dwa medale: złoty i srebrny na olimpiadzie specjalnej w Witkowie. Jest z nich zadowolona, ale przede wszystkim ma duszę romantyczki. Uwielbia czytać romantyczną literaturę. Najchętniej udaje się do parku gdzie może godzinami marzyć. O czym? Chcę spotkać w życiu mężczyznę, który mnie pokocha taką, jaka jestem – zdradza Ania. Wierzy, że gdzieś on jest i że kiedyś poczuje się naprawdę szczęśliwa.” (autor tekstu: Marcin Kryger)

Chciałabym bardzo serdecznie podziękować Siostrze Dyrektor Ewie Pollus i Siostrze Barbarze Borowiak za dostrzeżenie mojego talentu, możliwość rozwoju i wsparcie, którego doświadczam każdego dnia.

Dziękuję Siostrze Bogumile i Siostrze Marcie oraz Paniom Terapeutkom za codzienne motywowanie mnie, cierpliwość i uśmiech na twarzy, który sprawia, że bardziej wierzę w siebie i swoje możliwości.

Dziękuję też Pani Gabrysi – pielęgniarce, która zawsze służy mi wsparciem i dobrą radą.

Listopad 2013

post title
  • S. Maria – Nowicjuszka z Białorusi

Jestem wdzięczna Panu Bogu, że na mojej drodze postawił osoby potrzebujące

Moje pierwsze spotkanie z chorymi było niesamowitym przeżyciem, okazją do poznania mnóstwa ciekawych osób i nauczenia się wielu nowych rzeczy.

Wszystko to skłoniło mnie do głębokiej refleksji i postawienia sobie pytania: „Co mogę dać tym ludziom?” Osobiście uważam, że najważniejszym jest spojrzeć na drugiego człowieka oczami wiary i zobaczyć w nim Chrystusa. Mam nadzieję, że takie podejście sprawia, iż każdy mój gest w stosunku do osoby go potrzebującej nabiera nowego sensu.

Ogromnie się cieszę, że mogłam z tymi ludźmi być w ich zwykłym dniu. Mogłam być z nimi w dniu, który jest czasem szarą, pełną cierpienia spowodowanego chorobą codziennością, a swoją pomocą w zmaganiach z trudnościami wniosłam w ich życie nieco ulgi, radości i uśmiechu.

Z wielkim szacunkiem pragnę przyznać, że pracująca tu od wielu lat pielęgniarka, Siostra Czesława była dla mnie ogromną inspiracją. Jej spokój, ciepło, cierpliwość i niesamowita chęć niesienia pomocy swoim cierpiącym podopiecznym, to przykład, jaki chciałabym, aby mi zawsze w życiu towarzyszył.

Jestem wdzięczna Panu Bogu, że na mojej drodze postawił osoby potrzebujące, ale również osoby opiekujące się nimi codziennie. Wiem teraz, że praca ta wymaga wielu poświęceń, wsłuchania się w drugiego człowieka, pokory serca, ale nade wszystko otwarcia tego serca i dzielenia się miłością.

Sierpień 2013